Marta Niemczyk


Dziś swoje Szyciowe CV przedstawia Marta Niemczyk. Podziwiajcie piękne prace Marty!


Mój patchworkowy świat...
Mój patchworkowy świat ożywa głównie w nocy, kiedy moje dzieci już śpią. Szyję, kosztem czasu na swój sen i jest to moją najlepszą odskocznią od codzienności i relaksem.

Nie od razu Paryż zbudowano, czyli patchworkowe początki
Moje początki to czas sprzed nieco ponad dwóch lat. Zaczęło się od pikowania i długo to mnie pochłaniało bez reszty (do dziś ten etap tworzenia quiltu lubię najbardziej), łatki zaczęłam zszywać później. I choć szyć potrafię od dzieciństwa i uzbierało się tego szycia już ponad 20 lat, to w patchworku wciąż się uczę i wiem, że nic nie wiem.
Jedna z pierwszych prac - kocyk

Zentangle

Lubię wszystkie kolory świata, ale mój ulubiony to...
Wszystkie kolory świata lubię ale mój ulubiony to różowy. Nic nie poradzę, kocham róż i już! Jednym z pozytywów posiadania córki małoletniej jest możliwość bezwstydnego otaczania jej (i siebie) różem… Właściwie nie ma odcienia różu, który mi „nie leży”. Bardzo lubię też szarości i fiolet. Choć w moim przypadku stwierdzenie, że lubię wszystkie kolory świata jest mocno przesadzone – nie lubię zieleni i pomarańczowego. Unikam ich w szyciu i trudno mi się z nimi pracuje. Ale może to się kiedyś odmieni, bo zaakceptowałam sporo odcieni niebieskiego, który dawniej tez był dla mnie trudnym kolorem. Kto wie…


Jazda dowolna czy program obowiązkowy? Moja ulubiona technika
Ostatnio jest nią OBW czyli „one block wonder” – patchworki w postaci kalejdoskopów szytych z jednej tylko tkaniny. Fascynujące w swojej nieprzewidywalności. Nie przyznam się publicznie, na ile kolejnych quiltów w tej technice mam już tkaniny ale zdecydowanie zbyt wiele w porównaniu z tempem mojej pracy.  Jednak dwa duże topy w tej technice prawie skończyłam - może to mnie nieco rehabilituje. Niezmiennie uwielbiam też pikowanie z wolnej ręki. To dla mnie zawsze ogromna przyjemność i chciałabym doskonalić swoją technikę w tym zakresie. Wielu technik i wzorów chciałabym spróbować w przyszłości, moja lista „do zrobienia” wydłuża się i wydłuża. Ale też wiele tematów zupełnie mnie nie pociąga i nie mam „musiku” próbowania wszystkiego. Jednocześnie czuję, że jestem dopiero na początku swojej patchworkowej przygody i sama nie wiem, w jakim kierunku jeszcze pójdę.


Mój warsztat pracy
Mój warsztat pracy nie obfituje w gadżety – mam dwie maty, nóż krążkowy, nożyczki i kilka podstawowych linijek. To mi wystarcza (choć oczywiście, marzę o kilku „skarbeńkach”). Mam też dwie maszyny do szycia – wymarzoną Janome Horizon 8900qcp (wcześniej, w czasach przedpatchworkowych szyłam przez 15 lat na Łuczniku Anna) i przemysłową Texi, na której pikuję duże narzuty. W połączeniu z osobnym pomieszczeniem do szycia daje mi to naprawdę luksusowe warunki do uprawiania hobby.


Poza patchworkiem też jest życie 
Poza patchworkiem też jest życie, które mnie nieustannie „dogania” i przypomina o sobie - kiedy szyję w ciągu dnia, niejednokrotnie za moimi plecami na podłodze bawi się moje najmłodsze dziecko. W nocy często odchodzę od maszyny, bo któreś z dzieci się obudziło i alarmuje mnie elektroniczna niania. Moje pozapatchworkowe życie to w tej chwili głownie moich troje małych dzieci i ich sprawy i potrzeby. Jeśli coś lubię robić bardziej niż szyć, to jest to bycie mamą. I noszenie dzieci w chuście (choć tu nie wiem, czy prymat oddać chuście czy jednak maszynie). Jako, że doba matki trojga na pełnym etacie jest zawsze zbyt krótka, mam bogaty plan na rodzicielską emeryturę, kiedy mój najmłodszy syn stanie się samodzielniejszy. Czego to ja wtedy nie uszyję! ;D




Komentarze

  1. Marto, przepiękne prace. Jak dzieci skończą 20 lat, będziesz miała więcej chwil dla siebie. Do tego czasu jestem przekonana, że uszyjesz jeszcze wiele wspaniałych patchworków.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz