środa, 19 kwietnia 2017

Kwiecień zaproszenie

Kwiecień w tym roku jakiś krótki jest. Ledwie się rozpoczął, a już były Święta. No i zaraz potem planujemy spotkanie. Trzeba się spieszyć bo maj za pasem. Spotkanie Kwietniowe planujemy na 29 kwietnia, jak zawsze w zaprzyjaźnionej szkole na Meissnera 9 w Gdańsku. Mimo, że to początek najdłuższego weekendu w roku, spotkanie zapowiada się bardzo licznie, a co z tym idzie kreatywnie.
Zapraszamy serdecznie.



niedziela, 16 kwietnia 2017

Ewa Pawłowska

W naszym Szyciowym CV o sobie opowiada Ewa Pawłowska. Dowiecie się nie tylko co szyje Ewa, co lubi i jak zaczynała swoja przygodę z patchworkiem, ale także skąd w pomorskiej grupie znalazła się warszawianka. 


Mój patchworkowy świat...
To teraz całe moje życie - aż jestem momentami przerażona. Praca - prowadzę sklep patchworkowy Kiltowo (www.kiltowo.pl), hobby - szyję bo lubię i przy tym odpoczywam, znajomi ( a właściwie znajome) równie zakręcone na punkcie patchworku. A jak wyjazdy  to na na wystawy i kursy patchworkowe.

Nie od razu Paryż zbudowano, czyli patchworkowe początki
Może nie od razu, ale na pewno w Paryżu. To tam znalazłam (bo bardzo chciałam  się nauczyć patchworku ) kursy patchworku w sklepie patchworkowym Ines patchwork (http://www.inespatchwork.com/ ).  To był kurs szycia ręcznego - uczyłyśmy się szyć kwadraty, trójkąty, łuki - miało być kilka bloków,  ale tak się rozpędziłam, że wyszła mi narzuta. W całości szyta i pikowana ręcznie - z wyboru i konieczności, bo nie miałam wtedy jeszcze maszyny do szycia.

 
Lubię wszystkie kolory świata, ale mój ulubiony to...

Ogólnie to pomarańczowy. Ale w patchworku to albo tęczowe bardzo kolorowe materiały w wesołe wzory albo przeciwnie - przydymione tkaniny w stylu wojna secesyjna. 


Jazda dowolna czy program obowiązkowy, czyli ulubiona technika

Zdecydowanie patchwork tradycyjny - geometryczne bloki, symetria, powtarzalne elementy.  I pikowanie ręczne  - dla mnie to czysta przyjemność, pełen relaks. Ale z ciekawością próbuję różnych technik, nawet gdy wiem z góry, że nie będzie to miłość mojego życia - jak  confetti. A czasami się przyjemnie rozczarowuję jak np. przy pictorial quilt. 





Mój warsztat pracy 
Pierwsza maszyna to Husqvarna Viking Emerald 116 - nadal darzę ją dużym sentymentem, jest super cicha.  Szyję głównie na Elna  7300, trochę też na Bernina Milan 5 - bardzo ją lubię za prosty niezawodny ścieg. Ale  oczywiście - jak każdej z nas - marzą mi się inne  maszyny :D 

Ciekawostka : do  Husquarny nie miałam stopki 1/4 cala z blaszką z boku, tylko z linią na stopce - do takiej się przyzwyczaiłam i nadal wolę ją od tej podstawowej z blaszką

Poza patchworkiem też jest życie 
Pewnie tak, tylko nie mam czasu tego zauważyć :D 


Prace z których jestem dumna możecie obejrzeć…
Na moim blogu : www.kiltowo.blogspot.com.  Najbardziej jestem dumna z tej  z ręcznie szytych heksagonów, ale moje ulubione to "19th Century Reds" i misie :)




I na deser :  skąd się wzięłam w tej grupie, skoro jestem z Warszawy?
Po prostu myślałam kiedyś o przeprowadzce do Trójmiasta - z przeprowadzki nic nie wyszło, ale za to spotkałam niesamowite dziewczyny  z Trójmiasta  równie zakochane w patchworku i równie do tego entuzjastyczne podchodzące  - no nie mogłam się już od nich nijak odkleić :D 

Teraz wszyscy już wiedzą, dlaczego jesteśmy COKOLWIEK pomorskie :)

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Anetta Plichta

Dziś kolejne Szyciowe CV. Naszym gościem jest Anetta Plichta. Zapraszamy do zapoznania się z ciekawą opowieścią Anetty o jej początkach z patchworkiem (i nie tylko).


Nie od razu Paryż zbudowano, czyli patchworkowe początki
Był rok 2002. Z maszyną do szycia znałam się już dobrze albo tak mi się tylko wydawało. Na gwiazdkę dostałam komputer z dostępem do internetu. Było to za pomocą łącza telefonicznego. To było jakby w innym życiu. Mogłam korzystać z internetu godzinę dziennie, a strony ładowały się strasznie wolno, ale to otworzyło mi świat robótek ręcznych.
Co prawda od dzieciństwa uczyłam się robić na drutach, szydełkiem, w szkole wyszywałam serwety haftem kaszubskim, ale ta niezliczona ilość wzorów haftu krzyżykowego, jaką znalazłam w przepastnym internetowym świecie była dla mnie jak objawienie. Ze stron z haftem krzyżykowym trafiłam do grupy osób,  które postanowiły rozwinąć projekt "kołderki za jeden uśmiech".
Pierwszy mój kwadracik pojawił się na kołderce nr 6 dla Pawełka M. Haftowanie kwadracików to za mało, więc postanowiłam uszyć kołderkę. Moją pierwszą uszyłam dla Pawełka, miała nr 44. 



To był to mój pierwszy patchwork. Uszyłam go dzięki Evie z Warszawy. Kiedy rozwijał się projekt Eva przygotowała specjalny kurs szycia patchworków on-line. Był rewelacyjny i bardzo żałuję, że tej strony już nie ma. Po pierwszej kołderce pojawiły się kolejne. Szycie ich sprawiało mi naprawdę dużo radości. W międzyczasie pojawiły się moje ukochane dzieci i zaczęło mi brakować czasu na szycie dla projektu, więc się wycofałam. Nie znaczy to, że całkiem przestałam szyć. Szyłam i szyję nadal. 




Mój patchworkowy świat
Moje dzieci doczekały się kilku narzut i całkiem sporej kolekcji poduszek, podobnie jak dzieci w rodzinie. Przez jakiś czas szyłam "celinki" (poduszki szyte w celach charytatywnych - red.). Robiłam to z prawdziwą radością. Teraz moje dzieci są już większe, więc mogę poświęcić trochę czasu na naukę kolejnych patchworkowych technik.



Jazda dowolna czy program obowiązkowy? Czyli moja ulubiona technika
 Nie znalazłam jeszcze swojego ulubionego sposobu szycia. Nie wiem też w jaką stronę pójść. Czasami kusi mnie patchwork tradycyjny, innym razem wzywa artystyczny. Próbuję różnych technik. Czasami wydaje mi się, że coś jest nie dla mnie, a później okazuje się, że to nie do końca tak, jak mi się wydawało. 

Po uszyciu kołderki z dinozaurami (więcej zdjęć na blogu Anetty dla młodszego syna myślałam, że już nie wrócę do pp. Szyjąc mój patchwork na konkurs pomarańczowy,  literki szyłam na papierze i było to całkiem przyjemne doświadczenie. Wygląda na to, że nie można kategorycznie powiedzieć, że coś na pewno nie jest dla mnie.



Podobnie było z pikowaniem z wolnej ręki. Kiedy robiłam to pierwszy raz byłam przerażona. Teraz ciągle dużo nauki przede mną,  ale wiem, że ćwiczenie czyni mistrza, więc się nie poddaję. 

Lubię wszystkie kolory świata, ale mój ulubiony to...
W zeszłym roku po raz pierwszy wspólnie z koleżankami z grupy Patchwork Cokolwiek Pomorski farbowałam tkaniny. Od tego czasu to moje ulubione tkaniny do szycia patchworków. Mają kilka zalet: są niepowtarzalne i do tego stosunkowo tanie w porównaniu do tkanin typowo patchworkowych. Nie szkoda ich do trenowania różnych wzorów. 

Już nie mogę się doczekać kiedy spotkam się z dziewczynami na kolejne farbowanie. To naprawdę super zabawa i ciekawe doświadczenie,  bo do końca nie wiadomo co nam wyjdzie. 

Mój warsztat pracy 
Kiedy zaczynałam moją przygodę z patchworkami miałam do dyspozycji starego Łucznika. Od tego czasu trochę się u mnie pozmieniało. Obecnie mam do dyspozycji maszynę Janome DC4100, którą wykorzystuję głównie na spotkaniach szyciowych. 
W domu szyję na maszynie przemysłowej. Jest dużo lepsza. Od czasu gdy odkryłam, że można na niej pikować z wolnej ręki jestem nią zachwycona i polecam wszystkim, którzy mają wystarczająco dużo miejsca. Dodatkowo mam dwa overlocki, a do prasowania żelazko ze stacją parową oraz deskę do prasowania z nadmuchem i odsysaniem. Więc na brak sprzętu nie mogę narzekać. Pochwalę się jeszcze, że mam specjalny pokój do szycia. 


Poza patchworkiem też jest życie... 
Patchwork to ważna część mojego życia. Lubię szyć, to mnie odpręża, ale poza tym istnieją w moim życiu inne rzeczy, które pomagają mi żyć pełnią życia. Dla zdrowia trochę biegam. Niedziela to dzień święty i w tym dniu z zasady nie szyję, więc gdy tylko mogę to poświęcam czas na czytanie. 
Książki to moja kolejna wielka miłość. Czytam różności w zależności od nastroju i tego czego akurat potrzebuję. Lubię kryminały, fantastykę, książki typowo "babskie". Mam też dwie książki o patchworkach. Czytałam je już kilka razy. To "Klub perskich pikli" oraz "Tulipany Alice" autorstwa Sandry Dallas. 
W sezonie co weekend jeżdżę na mecze młodszego syna. Piłka nożna też mnie interesuje. Jestem kibicem nie tylko mojego syna,  ale równie chętnie oglądam inne mecze.

Strasznie się rozpisałam, ale tak wygląda mój nie tylko patchworkowy świat.


Bardzo dziękujemy za pokazanie kawałka Twojego świata, Anetto!

sobota, 25 marca 2017

Marcowe spotkanie

Jest nas coraz więcej i coraz więcej osób przychodzi na nasze spotkania. Niektórzy wpadają tylko na chwilę - pogadać i zostają na dłużej, inni pracowicie szyją, jeszcze inni przychodzą popatrzeć. Przychodzą mamy z dziećmi, dzisiaj miałam bardzo fajną rozmowę z  pewnym Witkiem o filmach, które lubimy i naśladowaniu dźwięków, więc w bibliotece oprócz szumu maszyn, słychać było dźwięki jakie wydają świnki, syreny okrętowe, koty i psy a także marsz imperatora z Gwiezdnych Wojen :) 

Jednym słowem dzieje się :)
Trwają dyskusje nad szczegółami naszego, wspólnego, morskiego projektu. Jesteśmy już na finiszu, rozmów oczywiście :) Z miłością rozkładamy nasze "kwadraciki morskie", oglądamy, przekładamy, dopasowujemy i składamy, aby znowu rozłożyć :) Ale są już postępy także w "fizycznej robocie " przy projekcie.



Chwalimy się tym co uszyłyśmy w domu i tym, co planujemy uszyć na emeryturze. Plany planami a realnie, dziewczyny szyły poduszki z tego wzoru, narzutę w wersji dowolnej, poduszkę do narzuty już uszytej oraz obrus bardzo wiosenny.



Zapraszamy do czytania naszych szyciowych życiorysów i mamy nadzieję na spotkanie na żywo, serdecznie zapraszamy

niedziela, 19 marca 2017

Barbara Gofman

Bardzo nam miło, że pierwszy wpis z cyklu  Szyciowe CV spotkał się z życzliwym przyjęciem Czytelniczek (i Czytelników) naszego grupowego bloga. Z przyjemnością przedstawiamy dzisiaj Barbarę Gofman i jej niesamowicie kreatywny świat.


Mój patchworkowy świat
Moje osiągnięcia patchworkowe są niewielkie, ale za to plany - ogromne Nie wiem, czy wystarczy mi na to wszystko życia. Najbardziej lubię rzeczy użytkowe wykonane tą techniką, czyli narzuty, poduszki, torby, torebki. 

Nie od razu Paryż zbudowano, czyli patchworkowe początki
Moja przygoda z patchworkiem rozpoczęła się od szycia poduszek w akcji ,,Kołderka za jeden uśmiech''. To tam załapałam podstawy szycia i poznałam szyciowo zakręcone osoby.

Lubię wszystkie kolory świata, ale mój ulubiony to...
Mój ulubiony kolor to zielony - choć mało rzeczy mam i robiłam w tym kolorze.

Jazda dowolna czy program obowiązkowy? Czyli moja ulubiona technika
Nie mam swojej ulubionej techniki szycia, jedynie najmniej interesuje mnie technika szycia PP. Chciałabym się nauczyć pikowania na wyższym poziomie.

Mój warsztat pracy 
Mój warsztat pracy (maszyna,mata, linijki,materiały) jest rozkładany od czasu do czasu i wtedy jestem w transie i nie robię nic innego tylko szyję. Moim marzeniem jest mieć pomieszczenie ,gdzie będę miała wszystko rozłożone i pod ręką, bym mogła sobie w każdej wolnej chwili coś tworzyć. 


Poza patchworkiem też jest życie... 
Poza patchworkiem lubię wyszywanie, szydełkowanie, frywolitki, wycinanki. 
Lubię dobrą książkę, spokojną muzykę, jazdę na rowerze,pływać i spacery. Mam rodzinę i pracuję.



Prace, z których jestem dumna 
Patchworkowe prace, z których jestem dumna to przede wszystkim narzuta w kolorach jesieni i poduszki do niej. 

Bardzo dziękujemy Basi, że zechciała pokazać nam kawałek swojego świata. 

środa, 15 marca 2017

Spotkanie marcowe - zaproszenie

Mamy połowę marca. Wiosna nas nie rozpieszcza. Ładne dni można policzyć na palcach jednej ręki. Więc zanim wszystkie ruszymy na działki, plaże i spacery to zapraszam na spotkanie. 25 marca -sobota. Jak zawsze w naszej zaprzyjaźnionej szkole na Meissnera 9 w Gdańsku, tym razem w bibliotece. Planem  jest na szycie wspólnego projektu, rozmowy bardzo poważne i te mniej. Szyć oczywiście jak zawsze można co komu w duszy gra :)
Zapraszamy wszystkich członków naszej grupy oraz osoby, które chcą do niej dołączyć  :)


poniedziałek, 6 marca 2017

Grażyna Młynarska

Dzisiejszy wpis na naszym blogu rozpoczyna nowy cykl, który nazwałyśmy "Szyciowe CV". Czas wyjść z cienia i przedstawić się światu. Na światło dzienne wyciągniemy niektóre fakty z naszych życiorysów, zwłaszcza te związane z szyciem patchworków. Jako pierwsza swoje szyciowe CV ujawnia Grażyna Młynarska.



Mój patchworkowy świat
Mogę powiedzieć o sobie: „mam 101 hobby”. Moje ostatnie to właśnie patchwork. W zeszłym roku wiosną powiedziałam do swojej koleżanki: „Jak będę chciała pojechać z Tobą na jakieś nowe warsztaty, to wybij mi je z głowy”. A tu proszę bardzo, niespodziewanie, w mojej szkole ZSO nr 8 w Gdańsku, pojawiła się grupa Patchwork Cokolwiek Pomorski i zaczęło się...

Nie od razu Paryż zbudowano, czyli patchworkowe początki
Na pierwszym spotkaniu uszyłam pod kierunkiem Małgosi kosmetyczkę. 


Na drugim szyłam bloki, z których miał powstać bieżnik, ale go nie dokończyłam. Dlaczego? Ponieważ miałam ważniejszą rzecz do uszycia – torbę na prezent świąteczny dla mojej siostry. 


Następnie stworzyłam blok do wspólnego projektu morskiego.


W styczniu zapisałam się do Stowarzyszenia Polskiego Patchworku. Od razu wzięłam udział w zabawie, która polega na uszyciu w każdym miesiącu jednego bloku wg podanej instrukcji. Zaplanowałam, że po dwunastu miesiącach uszyję z tego narzutę na kanapę. 


Pojechałam również do Warszawy na mój pierwszy w życiu wernisaż patchworkowy „Pomarańczowo mi”. Obecnie pracuję nad projektem konkursowym.

Lubię wszystkie kolory świata, ale mój ulubiony to...
Jeżeli chodzi o materiały, korzystam z pełnej gamy kolorów i wzorów. Nie kupuję jednak materiałów w „zygzaki”.

Jazda dowolna czy program obowiązkowy? Czyli moja ulubiona technika
 Lubię szyć tradycyjne bloki. Nie pikuję, ponieważ nie mam odpowiedniej maszyny.

Mój warsztat pracy 
Staram się kupować przybory do szycia dobrych firm. Ostatnio nabyłam matę o największych rozmiarach i bardzo długą linijkę, co ułatwiło mi pracę.

Poza patchworkiem też jest życie... 
Obecnie na przemian szyję i robię na szydełku techniką amigurumi. Super sprawa na ciche, filmowe wieczory. 
A teraz Was zaskoczę. W pracy jestem nauczycielem informatyki. Koduję, programuję, buszuję w internecie itp. W życiu osobistym jestem matką dwóch wspaniałych synów, z których jestem bardzo dumna. Uwielbiam góry i podróże. Muszę, po prostu muszę, chociaż raz na pół roku pojechać pociągiem lub autokarem. Samochodem to nie to samo.


Prace, z których jestem dumna 
Przedstawiam kilka zdjęć moich prac artystycznych. Wśród nich znajdziecie również moje ukochane lalki, które szyłam za nim pojawił się w moim życiu patchwork.  






Dziękujemy Grażynie, że zechciała odpowiedzieć jako pierwsza na nasze pytania. Kolejne "Szyciowe CV" znajdziecie na naszym blogu już wkrótce.

Zapraszamy!